Zacząłem od Edwarda Lutczyna, czyli rysownika/grafika z charakterystyczną kreską, jadę zatem na razie dalej z oryginalnymi rysownikami. Tym razem Jerzy Kurczak, zwany "nadwornym grafikiem polskiego metalu". Zresztą obaj panowie, Lutczyn i Kurczak, pracowali wspólnie nad wspomnianym w poprzedni poście filmie animowanym "Dawid i Sandy". To właśnie podczas jego realizacji Kurczak nauczył się pracować aerografem, którym zresztą wykonał wszystkie swoje okładki zespołów metalowych. Poznał wtedy Tomasza Dziubińskiego, założyciela Metal Mind Productions, który mu zaproponował tworzenie okładek płyt zespołów heavy-metalowych wydawanych w MMP. Pierwszy projekty powstały pod koniec lat 80 dla zespołu Turbo, Kat, Destroyers czy TSA. Najbardziej znane i charakterystyczne są okładki płyt zespołu Acid Drinkers ("Are You a Rebel" i "Dirty Money, Dirty Tricks"), gdzie metalowa stylistyka grozy, śmierci i średniowiecznych odniesień, została zastąpiona humorem i nawiązaniem do współczesnej popkultury. Kurczak współpracował również z Wolf Spider, Non Iron i ostatnio, Axe Crazy.
wtorek, 25 listopada 2014
niedziela, 23 listopada 2014
Polscy autorzy okładek płytowych (1) - Edward Lutczyn
Twórcy związani z okładkami płytowymi z reguły od razu kojarzą się z brytyjską firmą Hipgnosis i jej współzałożycielem, Stormem Thorgersonem. Ta grupa artystyczna jest znana głównie ze współpracy z Pink Floyd, ale także Led Zeppelin, 10cc, czy Genesis. Jest jednym z najbardziej rozpoznawanych autorów okładek na świecie. Oczywiście, nie należy tu zapominać o innych charakterystycznych twórcach, jak Roger Dean (Yes, Asia, Uriah Heep), Mark Wilkinson (Marillion, Fish, Judas Priest), Klaus Voorman (The Beatles, John Lennon, George Harrison, Ringo Starr), Peter Blake (The Beatles, Oasis), Andy Warhol (The Velvet Underground, The Rolling Stones), czy Mati Klarwein (Santana, Miles Davis).
Jednak o ich twórczości powstało mniej lub więcej tekstów i filmów, zatem nie będę o nich pisał (ba! może w przyszłości zrobię jakieś krótkie podsumowania, bo widzę, że Internet różnie traktuje powyższych - i innych - autorów okładek). Chcę natomiast w serii postów skupić się na autorach krajowych, których z reguły mało lub prawie w ogóle się nie zna, a czasami autorstwo jest pełnym zaskoczeniem.
Takim jednym z zaskoczeń dla mnie był Edward Lutczyn (ur. 1947). Grafik i ilustrator znany ze swojej charakterystycznej "śliskiej/oleistej/błyszczącej/okrągłej" kreski (w wersji barwnej używał bardzo intensywnych kolorów), najbardziej popularny w latach 70 i 80, kiedy był szeroko obecny w czasopismach jako autor rysunków satyrycznych, ale również ilustrował książki, kartki pocztowe i kalendarze, a nawet rysował komiksy i zaprojektował postacie do trzech filmów animowanych ("Dawid i Sandy", "Czarodziej Oz" i "Erdal, Kiwi i Buwi"). Okazuje się, że projektował również okładki płyt (o czym nie wiedziałem). Jego prace najintensywniej wykorzystał Perfect, jest on zresztą autorem logo zespołu. Współpracował też z Marylą Rodowicz, Elżbietą Adamiak, Jerzym Połomskim, Andrzejem i Elizą, 2+1, czy Wojciechem Młynarskim nie tylko jako autor okładek, ale również koncepcji artystycznych i projektów graficznych.
czwartek, 16 października 2014
Pink Floyd "Louder Than Words" audio ponownie
Audio do nowego singla znikłoz vimeo, na youtube również nie ma. Ale pojawiło się ponownie na vimeo (chyba ma nawet nieco dłuższe intro). Po kolejnym przesłuchaniu bardziej mi się podoba, choć nie jest to pinkfloydowy top.
Zapraszam do posłuchania (edit 16.11.2014 - ostatecznie po premierze albumu ukazała się oficjalna wersja klipu do singla, również, jak niedawno "Marooned", wyreżyserowana przez Aubrey "Po" Powella):
poniedziałek, 13 października 2014
Nowy singiel Pink Floyd
Pink Floyd, wkrótce po premierze radiowej, umieścił w Internecie swój najnowszy singiel "Louder Than Words" z nadchodzącej płyty "The Endless River". Osobiście mnie nie zachwyca - jest trochę w klimacie gorszych kawałków na "The Division Bell" lub też dwóch ostatnich płyt solowych Gilmoura (które jednak bardzo cenię). Mam nadzieję, że cała płyta będzie lepsza.
wtorek, 19 sierpnia 2014
Dyrdymały madrygały, czyli amatorska muzykologia
Ostatnio przesłuchuję dyskografię Genesis. O moim przesłuchiwaniu dyskografii kiedyś jeszcze powstanie jakiś post, ale ja teraz nie o tym. Na płycie "A Trick of the Tail" (1976) znajduje się piękny utwór "Entangled" instrumentalnie bazujący na kunsztownej grze trzech 12-strunowych gitar Hacketta, Rutheforda i Banksa. W tekście pojawiają się takie wersy: "Madrigal music is playing/Voices can faintly be heard" ("Madrygałowa muzyka/Głosów prawie nie słychać"). Zastanowił mnie ten "madrygał" - przecież Rush ma utwór zatytułowany "Madrigal"! Poszperałem w guglach i madrygał to forma muzyczna, wywodząca się ze średniowiecza, rozwinięta w okresie renesansu i baroku, bazująca na bogatej polifonii (wielogłos) zarówno instrumentalnej i/lub wokalnej. Madrygały to utwory o wolnym tempie, delikatne, współcześnie można by nazwać je balladami. Charakterystyczne dla madrygału są, wywodzące się z baroku, "pajączki instrumentalne" (gęsto grane nuty przez jeden lub kilka instrumentów wokół jednego tematu melodycznego, sprawiające wrażenie wielowarstwowości), bogate harmonie wokalne (2 i więcej nakładających się śpiewów) i melizmaty (śpiewanie jednej samogłoski przez kilka dźwięków). O ile melizmaty współcześnie są popularne w muzyce R'nB i soul (np. Whitney Houston, Mariah Carey czy Edyta Górniak), tak pozostałe rozwiązania dominują głównie w rocku progresywnym.
I tak wracamy do wspomnianego na początku utworu Genesis. Posiada on wiele cech madrygału (wolne tempo, równocześnie grające 3 gitary 12-strunowe, bogate harmonie wokalne), a w/w tekstowe nawiązanie też wskazuje na kierunek muzycznej inspiracji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

